Obudziły mnie wrzaski Prim. Znowu miała koszmary. Obudziłam ją i mocno przytuliłam.
-Okej Prim, jestem tutaj. Jestem. -szepnęłam, na co ta znów zasnęła.
Zerknęłam na zegarek przy łóżku. Była szósta, czyli miałam trzy godziny do próby generalnej.
Zeszłam z łóżka i spojrzałam w lustro. Obydwa policzki były sine, a cała szczęka mnie bolała. Nie jest aż tak źle, jak przypuszczałam że będzie.
Rozebrałam szybko czarny podkoszulek i założyłam bordowy. Spodenki mogły zostać. Na prysznic w domu nie miałam co liczyć,więc postanowiłam że przed próbą skocze pod prysznic na sali, tam gdzie ćwiczymy. Wzięłam ciuchy na występ, żel pod prysznic,szampon,szczotkę do włosów,kilka innych kosmetyków i cały zestaw do make-upu, wszystko wrzuciłam do torby i przerzuciłam ją przez ramię. Do ręki chwyciłam bejsbolówkę i mój telefon i już miałam wyjść,ale powstrzymał mnie cienki głosik mojej siostrzyczki.
-Gdzie idziesz?
-Mam występ aniołku. Niedługo powinnam wrócić. -odpowiedziałam jej, całując ją w czoło.
-Jestem głodna. - prawde mówiąc nie pamiętam kiedy ostatnio coś jadłyśmy. Boże, przecież to jeszcze dziecko, a ja ją tu zagłodze. Wyjęłam z tylnej kieszeni spodenek 10 dolców.
-Słuchaj mnie uważnie, dobrze?
-Dobrze. -wiedziałam że była pojętnym dzieckiem więc na pewno wszystko zrozumie.
-Masz tutaj 10 dolarów. Musisz za nie kupić dwa chleby i nutelle. Na pewno ci starczy. Kup też dwie duże butelki jakiegoś picia,dobrze? Pamiętasz?
-Tak. Dwa chleby, nutelle i jakieś dwie butelki picia.
-Bardzo dobrze. Od razu jak kupisz to leć do domu,żeby ojciec się nie obudził, wiesz. I zamknij się w pokoju. Ja wrócę przed 20. Dasz sobie radę?
-Dam. Ale Mely? -jej głos znów mnie zatrzymał.
-Tak?
-Nie zostawisz mnie tu?
-Skarbie. -chwyciłam kosmyk jej włosów i zaciągnęłam za ucho. - Nigdy w życiu.
-Ale mama nas zostawiła. Same.
-Mama wcale nas nie zostawiła. Mama była słaba i aniołki ją potrzebowały, wiesz? Więc musiała iść.
-Ale my też jej potrzebujemy. - mała łza spłynęła po moim policzku.
-Ona zawsze nas będzie kochać, bez względu na wszystko aniołku. Musze iść. - ucałowałam jej policzek i wyszłam z pokoju i z domu. Chwila drogi plus metro i doszłam na sale. Wzięłam szybki ale i dokładny prysznic a potem ubrałam na siebie ubrania na występ. Zostało jeszcze moja twarz. Nałożyłam podkład,odrobinę pudru a kreski ostatecznie załatwiły sprawę. Moja twarz nigdy nie wyglądała bardziej sztucznie.
Po dokładnym spakowaniu spowrotem wszystkiego do torby została mi godzina, więc poszłam coś zjeść. Jednak godzina to zbyt mało,bo na próbę musiałam biec.
Ćwiczyli już pierwsze kroki,ale nauczycielka była odwrócona,więc zaczęłam tańczyć tak żeby nie zorientowała się że mnie nie było.
Próba wyszłą PERFEKT,i pora była pokazać na co nas stać na mistrzostwach w tańcu. Wszystkie regiony świata tu były. Chłopcy mówili że byli nawet Rosjanie.
Przyszedł czas na nas.
Tańczyłam jak w transie. Teraz poczułam że taniec to moje życie. Wczułam się i salto, którego wcześniej nie mogłam zrobić i ustaliliśmy że nie będę robiła, zrobiłam bez żadnych usterek. Muzyka się kończy a ja pragnę więcej. Pragnę przed taką publiką spędzać całe swoje życie. To magia.
Za salto moje i Brit dostaliśmy 20 punktów więcej, co dawało nam najwięcej punktów i wygraną. Cieszyliśmy się tak,że chłopcy rozwalili trofeo i nie zdążyłam go potrzymać, ale nie to było ważne. Ważna była wygrana, która była wszystkim!
Po skończonych mistrzostwach mieliśmy zostać jeszcze na wywiad z prasą. My z Brit nie za bardzo chciałyśmy w tym uczestniczyć więc po prostu poszłyśmy do jej domu. Nie wiem czy mówiłam ale Brit ma dom jak centrum handlowe z czego pownioskujcie że jest okropnie bogata. Dziewczyna pchnęła lekko ogromne,błyszczące drzwi i weszłyśmy do środka.
-Brit?
-Hmm?
-Mogę wziąć u ciebie prysznic?
-Jasne,że tak! Ja zamówie pizze,zjemy i zawiozę cię do domu. - ta dziewczyna jest chora. Ciągle mi pomaga,a ja dla niej nic nie robie! Jest mi z tym okropnie. Prawda jest taka,że taniec w wytwórni,w której tańczymy jest mało opłacalny bo zarabiam bardzo mało,ale jednak zawsze coś, i po prostu nie mam pieniędzy.
Poszłam pod prysznic. Znów założyłam moje dżinsowe spodenki, bordową koszulke na ramiączka, moje zupełnie nowe, czarne trampki i bejsbolówkę.
Na dole czekała już Britney z pizzą.
-Brit, ja nie mogę ciągle cie wykorzystywać. -powiedziała pełnym głosem. Byłam pewna, że mam racje. To wygląda tak, jakbym ją wykorzystywała.
-Ale ty.....
-Właśnie ja. Słuchaj, może mam problemy rodzinne i to duże problemy -westchnęłam. - Ale nie możesz ciągle mnie karmić i zawozić gdzie mi się podoba. Jesteś moją przyjaciółką,a nie szoferem.
-Jestem,i właśnie dlatego ci pomagam. Słuchaj,widze co się dzieje, i wcale mnie nie wykorzystujesz,bo to ja sama chce ci pomóc. Proszę pozwól mi. - podeszłam do niej i ją mocno przytuliłam. To chyba jedna z moich najlepszych przyjaciółek,które okazują się naprawdę nimi być.
Po długiej rozmowie, jaką przebyłyśmy zorientowałyśmy się, że pudełko od pizzy jest puste, a na dworze jest już ciemno, więc Brit postanowiła mnie już odstawić do domu.
-Mels? -zabrała głos.
-Tak?
-Pojutrze mamy normalnie ćwiczenia, więc przyjadę po ciebie. Jeszcze ci napisze o której będę, ok?
-Ok. - ucałowałam ją w policzek i weszłam do klatki, a potem do domu. W mieszkaniu panowała zupełna cisza, z czego wywnioskowałam że ojca nie ma w domu. Szybkim krokiem przemierzyłam długi korytarz i weszłam do pokoju.
-Mely! - dziewczynka padła do mnie jakbyśmy się nie widziały rok. - Udało wam się?
-Tak,wygraliśmy! - uśmiechnęłam się i pogłaskałam jej małą główkę.
-Zrobiłam dla ciebie kanapki.
-Dzięki Prim, może zjem potem. -zdjęłam z siebie część garderoby i rzuciłam nią w kąt. -Co dziś robiłaś?
-Siedziałam tu, a i wiesz że dzwoniła do mnie babcia?
-Jaka babcia? -odwróciłam się do niej szybko. Nigdy w życiu nie słyszałam, żeby ktoś do nas dzwonił. Może dopiero znaleźli nasz numer?
-No ta z Californi.
-Żartujesz?! I co? - usiadłam na łóżko, żeby być naprzeciwko blondynki.
-Powiedziała że skoro u nas się tak źle dzieje, to mamy przyjechać do niej. Podała nawet adres!
-Powiedziałaś jej o tym że tata nas bije?! Wiesz że ona może komuś powiedzieć! - teraz byłam bardziej zaniepokojona.
-No ale to nasza babcia! Przeprowadzimy się tam?
-Prim...zarzucasz za duże tempo. -wetchnęłam. -Musiałabym znaleźć tam jakąś pracę, a to w końcu California. Jestem tancerką. Tam nie znajdę takiej pracy jaką teraz mam.
-Skąd to wiesz? - spytała się. Tak, teraz widać jaka Prim jest jeszcze głupitka. Nie mogę jej winić. Ma przecież tylko siedem lat.
-Pomyślę o tym, okej?
-Dobrze.
Nie twierdzę, że to głupie.
Dzięki temu uwolniłybyśmy się od ojca. Prim musi w końcu zacząć chodzić do szkoły, a wiadomo, że płatna szkołą jest lepsza. Babcia za wszystko by płaciła, a ja za upartego mogłabym zacząć jako jakaś kelnerka. To ma sens. Ale czy to da nam upragnione szczęście?
Nie mam pojęcia.
***************************************************
I........rozdział 1.
Wiem trochę nudny ale akcja się potoczy szybciej w 2 rozdziale. Obiecuje.
Serio,jakieś komentarze zawsze byłyby mile widziane...<3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz